"Dlatego uciekam na morze, żeby mieć
tę rzeczywistość, która nadaje smak życiu
- przyprawia pieprzem niebezpieczeństwa,
solą wody morskiej, świeżością wiatru,
wysiłkiem mięśni,
przestrzenią dla oczu i duszy."

Leonid Teliga


stat4u


...coś więcej niż pasja .
Blog > Komentarze do wpisu

Dusza zaklęta w drewnie

Wczoraj rozpoczęłam Shanties 2012. Cudowny koncert, jednak nie tylko on był ważny tego dnia - popołudnie spędziłam na rozmowach o Jagielloni, jej historii i planowanych rejsach. Co prawda nie są to nowe dla mnie informacje, jednak wywołały całą masę wspomnień. Na Jagielloni wciąż jeszcze nie płynęłam, ale zalicza się do Opali - jachtów, które ukochałam najmocniej i najbardziej.

Opal jest to typ dwumasztowych, drewnianych jachtów budowanych w latach 1965-1984 przez Stocznię Jachtową im. Josepha Conrada w Gdańsku. Obecnie nikt już nie podejmuje się wybudowania drewnianych jednostek typu Opal, głównie ze względu na potężne koszty oraz malejącą liczbę szkutników specjalizujących się w tym materiale.

*

Moja fascynacja Opalami rozpoczęła się kilka lat temu, w okresie gdy dopiero poznawałam żeglarstwo morskie. Pomimo upływu czasu, nasze pierwsze spotkanie utkwiło mi w pamięci bardzo wyraźnie.

Rok 2007 wspominam szczególnie, był to bowiem czas, gdy po półtorarocznej przerwie wracałam powoli do pływania, wtedy jeszcze po śródlądziu.

Chłodny październikowy wieczór, spacer z przyjacielem po gdyńskiej marinie. Wtedy po raz pierwszy przyglądałam się morskim jachtom uważniej, zadając Szymkowi dziesiątki pytań - jak dziecko, które dopiero odkrywa otaczający go świat.

Mijaliśmy różne jachty, nie pamiętam żadnego z nich.

Oprócz jednego...

W subtelnym oddaleniu, gdzieś na końcu kei, stał jacht bardzo różniący się od pozostałych.

Przystanęłam. Później obeszłam go z każdej możliwej strony. Raz. Drugi. Trzeci.

W milczeniu chłonęłam magię drewnianego pokładu, sfatygowanych lin i żagli. Każdy najmniejszy element takielunku zdawał się nosić w sobie zaklętą historię. Zrozumiałam wtedy, że cały ten jacht jest opowieścią. Długą i piękną opowieścią, którą poznać można jedynie na morzu, poprzez wsłuchiwanie się w ciche pomruki takielunku i kadłuba..

Zadałam wtedy jedno pytanie, tylko jedno: co to za jacht? Padła odpowiedź: Opal. I to mi wystarczyło. W tamtym dniu wiedziałam już, że niedługo popłynę na morze.

*

I tak się stało, swoją przygodę z żeglarstwem morskim rozpoczęłam dokładnie rok później, w październiku 2008 r. Pierwsze szlify zdobywałam na jachtach typu Carter 30 oraz Dufour Arpege 30. Na swoją upragnioną rozmowę z Opalem przyszło mi więc trochę poczekać, ale w końcu udało  się...

Czerwiec 2010 r., dla s/y Polski Len był to drugi rejs w tamtym sezonie. Dla mnie zaś pierwszy i jak dotąd ostatni tak ciepły rejs po Bałtyku.  

Na relację z tamtego rejsu pewnie przyjdzie jeszcze czas. Wspominam go szalenie miło, nie tylko ze względu na jacht i cudownych ludzi, ale również dlatego, że stanowił początek pewnego nowego etapu w moim życiu..

W pamięci utkwiło mi szczególnie jedno wspomnienie.. Spokojna cicha noc, gdzieś na morzu pomiędzy Władysławowem, a Svaneke. Leżałam na pokładzie wpatrzona w gwiazdy, wsłuchana w odgłosy kadłuba. Wiedziałam już, że w zależności od siły wiatru, stanu morza i umiejętności sternika, ten jacht wydawał całą gamę przeróżnych dźwięków. W tamtej chwili, mogłabym przysiąc, jakby naprawdę mruczał z zadowolenia..

s/y Polski Len

W sierpniu tego samego roku odwiedziłam Lenia raz jeszcze. Spędziłam na nim 3 dni, nie wiedząc jeszcze, że będzie to nasze ostatnie spotkanie. Niestety, kilka miesięcy później został wyciągnięty... i w takim stanie pozostaje do dzisiaj, niszczejąc i popadając w zapomnienie coraz bardziej. Wymaga gruntownego remontu i ogromnych nakładów pieniężnych, a jako jednostka harcerska nie bardzo może liczyć na stałą opiekę.

Dlatego właśnie tak bardzo podziwiam i kibicuję inicjatywie pewnego Kapitana, który zdecydował się rozpowszechnić wiedzę o starych, dzielnych jachtach. Maćku, dziękuję Ci za to, co robisz. Chyba nikt lepiej od Ciebie nie wie, że one naprawdę mają duszę..

Próchno i Rdza 2010 - Zlot jachtów z duszą 



piątek, 24 lutego 2012, wyblinka_a
wyblinka

Polecane wpisy

Komentarze
akademiamarina
2013/01/12 19:25:42
Dokladnie, bardzo wciągający wpis
Przeniosłem sie na wode , czekam na więcej takich wpisów
pozdrawiam